„Jem mięso, bo jestem z Teksasu”. „Jem ser, bo pochodzę z Francji”. „Jako prawdziwy Brytyjczyk, jem Fish and Chips (rybę z frytkami)”. „Jako Niemiec, kocham sznycle”.
Często tłumaczymy nasze wybory żywieniowe miejscami, z których pochodzimy, tradycjami, w których dorastaliśmy, i ludźmi, z którymi dzielimy stół.
W Ameryce Łacińskiej to asado. W Stanach Zjednoczonych jemy burgery z okazji Święta Niepodległości obchodzonego 4 lipca. We Francji może to być ser. W RPA jedzą braai. W różnych kulturach pewne potrawy stają się ściśle powiązane ze świętowaniem, spotkaniami rodzinnymi i poczuciem przynależności. Dla wielu osób kwestionowanie tego aspektu może przypominać kwestionowanie własnej tożsamości.
Warto jednak zadać sobie pytanie: ile z tego co nazywamy „kulturą” zostało faktycznie przez nas wybrane, a ile po prostu odziedziczyliśmy z pokolenia na pokolenie, bez najmniejszego zastanowienia?
To nie jest tylko sztuczka retoryczna. Coś, co jest stare, nie musi latami unikać zmian. Coś, co ma wcześniej ustanowione znaczenie, nie musi być nietykalne. Rozdzielenie tych dwóch idei to moment, w którym ten dyskurs tak naprawdę może dopiero się zacząć.
„Zawsze tak było” to nie to samo co „musi tak być”
Tradycje kulinarne niosą ze sobą prawdziwy ładunek emocjonalny. Uczymy się gotować od rodziców i dziadków, którzy uczyli się od swoich, a każde danie wiąże się z konkretnymi wspomnieniami – zapachem, przyprawą czy tym, kto i gdzie miał w zwyczaju siadać przy stole.
Ale to nie sprawia, że tradycja jest nietykalna.
Historia jedzenia to historia ciągłych zmian. Składniki znikają, a ich miejsce zajmują nowe. Przepisy zmieniają się w miarę przekraczania kolejnych granic geograficznych. Nawyki dostosowują się do nowych kontekstów gospodarczych, religijnych i społecznych. To, co uchodzi za „tradycyjne danie”, zmienia się z każdym pokoleniem.
Rosnąca dostępność cukru odmieniła desery. Możliwość chłodzenia zmieniła to, co możemy dłużej przechowywać i serwować. Migracje przekształciły całe kuchnie. Religijne tradycje żywieniowe z biegiem czasu również ulegały zmianom i były na nowo interpretowane.
Nic z tego nie wymazało kultury. Udowodniło to jedynie, że kultura nigdy nie była tak sztywna, jak czasami zakładamy.
Skoro więc tradycje ewoluowały już z niezliczonych powodów, to dlaczego nie mogłyby również ewoluować z powodu etycznego, aby zmniejszyć cierpienie zwierząt?
Zmiana przepisu nie oznacza utraty tradycji
Kiedy rozmawiamy o zmianie tradycji kulinarnych, łatwo odnieść wrażenie, że zmiana składników oznacza utratę czegoś ważnego.
Zastanówmy się jednak, co faktycznie nadaje sens przy rodzinnym grillowaniu. Dla wielu osób samo jedzenie jest z pewnością częścią tego doświadczenia. Znajome smaki potrafią przywołać wspomnienia z dzieciństwa, a określone dania łączą się ze świętowaną okazją. Ta emocjonalna więź jest prawdziwa. Ale samo jedzenie rzadko jest jedynym powodem do celebrowania.
Niedzielny grill może być popołudniem spędzonym z bliskimi osobami, historiami opowiadanymi przy stole, biegającymi dookoła dziećmi z muzyką grającą w tle i tym niesamowitym uczuciem bycia razem. Świąteczny obiad może oznaczać wspólne gotowanie z rodziną, podawanie znajomych dań, siadanie na tych samych miejscach i kontynuowanie rytuałów powtarzanych od lat. Te doświadczenia nie znikają, gdy zmieniają się składniki.
Rodzinny przepis można odtworzyć przy użyciu składników roślinnych. Grill może nadal pozostać grillem. Świąteczny obiad wciąż może zgromadzić wszystkich przy tym samym stole. Zmianie ulega tylko zawartość talerza, a nie jego znaczenie.
Opcje roślinne stale ewoluują, sprawiając, że odtworzenie znajomych potraw bez użycia produktów odzwierzęcych jest coraz łatwiejsze. Celem nie musi być jednak idealne skopiowanie każdego tradycyjnego posiłku. Może to być również odkrywanie nowych wersji jedzenia, które już kochamy, i pozwalanie im stać się częścią tradycji, które dopiero nadejdą.
W kulturze nigdy nie chodziło o jeden składnik
Posiłek niesie za sobą znaczenie, ale nigdy nie było ono przywiązane do jednego, konkretnego składnika.
Było ono związane z ludźmi – z aktem gotowania dla kogoś, z powtarzalnością, która zamienia posiłek we wspomnienie, z rozmowami przy stole i z rytuałami, które z roku na rok zbliżają ludzi do siebie.
Właśnie dlatego zmiana składnika niekoniecznie wymazuje tradycję. Może ją stworzyć na nowo.
Wyobraźmy sobie dzieci dorastające wśród roślinnych wersji dań, które ich rodziny przygotowywały od zawsze. One wciąż mogą pamiętać zapach niedzielnego obiadu, ekscytację świąteczną ucztą czy uczucie gromadzenia się wokół stołu z osobami, które kochają.
Różnica polega na tym, że te wspomnienia nie muszą opierać się na tym, że jakieś zwierzę zostało wyhodowane i zabite po to, by ten posiłek mógł się odbyć.
Nie chodzi tu o rezygnację z więzi z Waszymi korzeniami. Chodzi o zadanie sobie pytania, czy ta więź kiedykolwiek naprawdę dotyczyła zwierzęcia, czy raczej wszystkiego, co działo się wokół niego.
I to właśnie tutaj weganizm oferuje coś więcej niż tylko zmianę diety. Oferuje możliwość tworzenia tradycji, które odzwierciedlają współczucie jako wartość, zamiast traktowania współczucia jako czegoś, co musi zejść na dalszy plan w imię tradycji.
Każde pokolenie decyduje, co chce zachować
Żadne pokolenie otrzymując tradycję nie przekazuje jej dalej w niezmienionej formie.
Każde pokolenie poddaje ją filtracji: zachowuje to, co wciąż ma sens, odrzuca to, co przestało go mieć, i tworzy to, czego brakuje.
To nie jest zerwanie z przeszłością. To jej kontynuacja – tyle, że świadoma, a nie automatyczna.
Tradycja nie staje się głębsza tylko dlatego, że nikt jej nie kwestionuje. Czasami podanie tradycji w wątpliwość to sposób podjęcia decyzji o aspektach wartych zachowania i przekazania dalej.
Wybór diety roślinnej nie oznacza rezygnacji ze świętowania, wspomnień czy tożsamości kulturowej. Oznacza decyzję, że współczucie również może być częścią tego przepisu – nie jako dodatek do tradycji, ale jako coś wplecionego w sposób, w jaki ta tradycja jest podtrzymywana.
To w ten sposób rozwija się kultura: wspólne znaczenia, zachowania, rytuały i wartości są przyswajane, powtarzane i przekazywane z pokolenia na pokolenie.
Tradycje związane z jedzeniem mięsa stały się częścią wielu kultur dokładnie przez ten sam proces. Ludzie się ich uczyli, powtarzali je, łączyli ze świętowaniem i uczyli ich swoje dzieci.
Kultura wegańska może rozwijać się w ten sam sposób.
Każda wegańska kolacja spędzona z przyjaciółmi. Każda roślinna wersja rodzinnego przepisu. Każde święta obchodzone bez produktów odzwierzęcych. Każde dziecko, które dorasta w przekonaniu, że radość świętowania nie musi wiązać się z obecnością zwierząt na talerzu.
To nie są tylko indywidualne wybory. Z biegiem czasu mogą one stać się nowymi tradycjami.
A tradycje nie kształtują jedynie rodzin i społeczności. Mogą również kształtować relacje, które budujemy.
Znalezienie osoby partnerskiej, która podziela Wasze wartości dotyczące jedzenia, zwierząt i współczucia, potrafi ułatwić wspólne tworzenie nowych tradycji: od posiłków, które gotujecie w domu, po uroczystości, które w przyszłości przekażecie następnemu pokoleniu.
To właśnie to nadaje wspólnym wartościom tak wielkie znaczenie: nie są to tylko rzeczy, w które wierzymy indywidualnie. Mogą one stać się częścią życia, które budujemy wspólnie.
W tym pytaniu tak naprawdę nigdy nie chodziło o mięso
Kultura nie jest niezmiennym przepisem przekazywanym z rąk do rąk w nienaruszonej formie.
To żywy, ewoluujący twór, kształtowany przez każde pokolenie, które w pełni świadomie decyduje co warto zachować, a co już nie pasuje do obecnych czasów.
Pytanie nie brzmi, czy tradycja się zmieni. Zawsze się zmieniała i zawsze tak będzie.
Prawdziwe pytanie brzmi: Co mają te zmiany według nas oznaczać?
Być może następne pokolenie wcale nie musi dziedziczyć każdej tradycji dokładnie w takiej formie, w jakiej została mu przekazana.
Być może jesteśmy w stanie zachować spotkania, przepisy, uroczystości, historie i poczucie przynależności, robiąc jednocześnie miejsce dla czegoś, co nie zawsze dostawało miejsce przy stole: współczucia.
I być może pewnego dnia dziecko dorastające wśród wegańskich tradycji nie będzie zastanawiać się, dlaczego jego rodzina postanowiła nie podawać mięsa na przyjęciu.
Bo będzie to po prostu część jego kultury.
Będzie tradycją, którą odziedziczyło, ponieważ ktoś przed nim uznał, że warto ją stworzyć.
Nie przegap bloga Veggly
W miarę rozwoju Veggly, bądź na bieżąco i czytaj historie użytkowników wegańskich i wegetariańskich, którzy znaleźli miłość w społeczności – wszystko dostępne na tej stronie.
Śledź wszystkie nasze ogłoszenia, wiadomości, posty na blogu i przepisy, obserwując Veggly w mediach społecznościowych:


